|
04-11.05.2007 Sokotra nas zaskoczyła - niestety w większości aspektów negatywnie. Niemal wszystkie artykuły są na niej droższe niż na stałym lądzie, a jej mieszkańcy specjalizują się w naciąganiu turystów. Trudny do wytrzymania okazał się upał. Myśleliśmy, że będzie około 32-33 stopni, ale były to tylko pobożne życzenia... Szczerze musimy przyznać, że upał był głównym czynnikiem, który sprawił, że szybko zmęczyliśmy się wyspą i nie byliśmy w stanie w pełni cieszyć się rewelacyjnymi krajobrazami. Dopiero po kilkunastu dniach, oglądając zdjęcia z Sokotry w przyjemnym chłodzie naszego mieszkania w Sanie, z zachwytem ją wspominamy. Plan chodzenia po górach upadł bardzo szybko, przede wszystkim z powodu wysokiej temperatury, braku oznakowanych tras i słabego zaludnienia wyspy. Wszystko to mogło doprowadzić do podstawowego problemu: braku wody. Poza wspomnianym w opowiadaniu Ar-Ar, na Sokotrze nie ma stałych rzek i źródeł. Nie uprawiamy turystyki ekstremalnej, więc nie ryzykowaliśmy wyprawy w pustynne, pozbawione wody i osad ludzkich tereny. Namioty mimo wszystko jednak się przydały. Z miejscem na rozbicie namiotu "na dziko" nie ma problemu i jeśli wcześniej zaopatrzy się w odpowiednią ilość wody oraz umówi z jakimś kierowcą na odbiór spokojnie można nocować na pustej i pięknej plaży... Jest to też dobry sposób na oszczędzenie na hotelach. Nam wyszło to wyjątkowo regularnie: podczas tygodniowego pobytu spaliśmy na przemian w hotelu i w namiocie. Wyspa jest na pewno ciekawym miejscem dla osób ceniących sobie kontakt z przyrodą i odludzie. Należy tylko pamiętać, że jest to przyroda półpustynna... Zwiedzanie wnętrza wyspy raczej odradzamy, za to wybrzeża są naprawdę piękne. Zwolennicy rozrywek, dobrych lokali i zabytków raczej nie mają czego tutaj szukać... Zapraszamy do przeczytania naszego opowiadania z pobytu na Sokotrze... |