23.03.2007
Wreszcie. Długo oczekiwana, nieco demonizowana, ale niewątpliwie potrzebna - zaczęła się pora deszczowa. Podczas ostatnich 30 dni padało tylko
raz - była to krótka, ale dość intensywna ulewa. Teraz - pada niemal codziennie, zawsze po południu. Rano jest słonecznie i nadal bardzo ciepło, podczas
deszczu przyjemnie nieco się ochładza, ale w żadnym razie nie jest chłodno. Nieco obawialiśmy się tego okresu, bo podobno nieraz intensywne ulewy
potrafią sparaliżować codzienne życie. Dla nas pora deszczowa jest nowym, ciekawym doświadczeniem - nie padało od kilku tygodni, a teraz nagle,
od tego jednego, konkretnego dnia (23.03.2007), pada codziennie.
Pora deszczowa w Górach Jemenu od tysiącleci wpływała na dzieje tego kraju. To dzięki niej zaistniały słynne starożytne cywilizacje regionu określanego
mianem Arabia Felix ("Arabia Szczęśliwa"), ponieważ możliwy okazał się rozwój rolnictwa i powstanie kultur osiadłych, silnie kontrastujących z dominującym
na całym pozostałym obszarze Półwyspu Arabskiego koczownictwem. Dzięki temu kraj ten miał pod dostatkiem wszelkiej żywności, a w XVII i XVIII wieku
słynął z uprawy i eksportu kawy. Także współcześnie przywódcy Jemenu marzą o uczynieniu z niego "spichlerza" świata arabskiego, ale jak na razie
różne czynniki uniemożliwiają realizację tego ambitnego zadania.
Dla mieszkańców Sany (i dla nas) nadejście pory deszczowej oznacza przede wszystkim poprawę jakości powietrza, do tej pory bardzo suchego i
zakurzonego. Ale już parę kilometrów za miastami, w położonych w górach wioskach, praca wre, zaczyna się okres zasiewów, sadzenia warzyw i innych
prac rolniczych. Dzięki wysokiej temperaturze i intensywnym opadom wkrótce będą możliwe zbiory. A pośpiech jest konieczny - okres intensywnych deszczy
zakończy się najdalej za dwa miesiące.
Pora deszczowa oznacza dla nas generalnie przerwę w wyjazdach poza stolicę. Opady w górach są tak intensywne i niebezpieczne (powodzie, burze z
piorunami), że dłuższe wypady w te rejony są raczej wykluczone. Na pustynnych nizinach z kolei, gdzie deszcz nie pada, wody spływające z gór
powodują niebezpieczne powodzie. Ożyły niemal wszystkie wadi (rzeki okresowe, przez większą część roku pozostające suchymi skalistymi dolinami),
zalewając i w wielu miejscach niszcząc asfaltowe drogi ciągnące się wdłuż wybrzeży. Doświadczyli tego nasi znajomi, którzy wypożyczyli samochód
i jechali wzdłuż wybrzeża Oceanu Indyjskiego - powrót do Sany znacznie im się opóźnił, ponieważ musieli czekać aż wody niektórych wadi opadną na tyle,
że możliwy będzie przejazd samochodem. Byli świadkami tego, jak parę samochodów niecierpliwych kierowców zostało porwanych przez nurt
spienionej rzeki i zniszczonych...
Czekamy więc na koniec opadów, ciesząc się Saną, nauką arabskiego i innymi zajęciami. Jak nas zapewnił Ramadan - najlepszy okres na wyjazd w góry
jest właśnie po porze deszczowej, kiedy góry - do tej pory suche i nieprzystępne - w wielu miejscach mienią się zielenią. Zaproponował, że wtedy
moglibyśmy wybrać się wspólnie jeszcze raz w okolice Kawkabanu i Al-Mahwit, które są wtedy jeszcze bardziej atrakcyjne...
|

Nasza uliczka po popołudniowych opadach

Dla dzieci opady to oczywiście okazja do urozmaiconej zabawy

Zalana ulica Sany

Droga-wadi po popołudiowych ulewach

Uliczka przy Wielkim Meczecie
|