Strona główna | Sana | O stronie i autorach | Wieści z Jemenu | Tihama | Sokotra | Wadi Hadramawt

Jemeński Ghandi

04.03.2007

Podczas podróży powrotnej z Tihamy do Sany, w jednej z wieloosobowych taksówek, poznaliśmy niezwykłego Jemeńczyka. Miał około 25-30 lat, studiował anglistykę na uniwersytecie w Al-Hudajdzie i właśnie jechał na zajęcia z rodzinnej miejscowości położonej na zboczu gór stanowiących wschodnią granicę Tihamy. Mówił dobrze po angielsku i jako pierwszy rozpoczął z nami rozmowę. Niestety wydarzenia potoczyły się tak szybko i dyskusja była tak interesująca, że nawet nie zdążyliśmy się nawzajem przedstawić...

Był osobą wykształconą, znał dobrze literaturę europejską, przede wszystkim brytyjską z racji kierunku, który studiował. Dużo zyskałem w jego oczach wykazując się znajomością nazwisk najsławniejszych pisarzy arabskich i ich ogólnych życiorysów. Ale najbardziej zaskakująca była jego tolerancja wobec innych kultur i religii. Był oczywiście muzułmaninem, ale uważał, że wszyscy ludzie na świecie są braćmi w wierze niezależnie od wyznania. Oczywiście nie zaskakiwało jego tolerancyjne podejście do chrześcijaństwa i judaizmu, religii bardzo zbliżonych do islamu, ale już bardzo przychylny stosunek do hinduizmu i buddyzmu był czymś szczególnym, gdyż jako religie politeistyczne nie znajdują one uznania w oczach wielu muzułmanów.

Jak sam przyznał, jego ideałem człowieka był Ghandi. Odrzucał wszelkie formy przemocy, ze złością wyrażał się o terrorystach islamskich jako tych, którzy wypaczają prawdziwy obraz islamu i muzułmanów. Z radością zauważył nasze otwarte podejście do islamu, my z Arkiem z kolei potwierdziliśmy, że wszyscy napotkani przez nas do tej pory muzułmanie byli ludźmi przyjaźnie nastawionymi do nas i generalnie do chrześcijan. Z zapałem i energią powtarzał, że z takim podejściem powinniśmy być w swoich krajach apostołami porozumienia między naszymi cywilizacjami i religiami aby przeciwstawić się złu, jakie wyrządza wzajemnym stosunkom działalność niewielkich grup fanatyków po obu stronach.

Nasz rozmówca nigdy nie wyjechał poza Jemen. Pomyślałem, że może ma zbytnio wyidealizowany obraz krajów Zachodu (wyjazd do nich był jego wielkim marzeniem), więc uprzedziłem go, że niestety prawdopodobnie gdyby tam pojechał, musi być przygotowany na to, że ze strony wielu ludzi może spotkać się z nieufnością a nawet wrogością, ponieważ dla dużej części społeczeństwa Arab=terrorysta. Wyjeśniliśmy, że dużą winę za taki stan rzeczy ponoszą europejskie media, które jeśli prezentują w wiadomościach i innych programach świat arabski, to prawie wyłącznie z okazji wojen, zamachów terrorystycznych i masowych demonstracji. Brak w nich obiektywnego przedstawienia codziennego życia mieszkańców, ich zwykłych, podobnych do naszych problemów i tego, że podobnie jak mieszkańcy Europy chcą oni przede wszystkim żyć w kraju pozbawionym konfliktów, mieć szczęśliwą rodzinę, móc ją wyżywić i zapewnić inne potrzeby. Media europejskie nie przedstawiają tego, co my widzimy na codzień będąc w Jemenie, zwykłego życia niezwykle gościnnych i otwartych ludzi.

Spotkany przez nas student anglistyki był wyjątkowy dla nas pod jeszcze jednym względem - był pierwszym poznanym przez nas Jemeńczykiem tak otwarcie krytykującym system polityczny i społeczny Jemenu. Kpił z demokracji jemeńskiej, która jest czystą farsą, odzwierciedla tylko stare niezmienne układy plemienne. Wybory faktycznie odbywają się, głosowanie jest tajne. Ale wyborcy nie wybierają najlepszych kandydatów, proponujących ważne dla kraju reformy, wykształconych, niezależnych, z konkretnym programem politycznym. Głosują oni, wierni zależnością plemiennym, na swoich szejchów, przywódców wiosek i ważnych członków plemienia czy rodu. Stąd skład parlamentu jest kopią zależności plemiennych, zasiadają w nim najważniejsi członkowie plemion. Podobnie jest w przypadku wyboru prezydenta, który funkcjonuje tylko dzięki ich poparciu. Niezależni, wykształceni, proponujący określone reformy kandydaci nie mają szans na wybór. Presja przynależności plemiennej jest tak wielka, że wyborcy i tak głosują na "swoich".

Młody Jemeńczyk nie krył przed nami żalu z powodu takiej sytuacji. Podał przykład siebie - osoby, która postanowiła postawić na edukację, aby wybić się ponad przykrą rzeczywistość. Pochodził on z ubogiej rodziny, zaliczającej się do niższych warstw społecznych. Myślał, że szansą na poprawę losu swojego i całej rodziny będzie jego edukacja. Jednak przeliczył się ogromnie - jako członek nic nie znaczącego rodu nie ma szans na uzyskanie dobrze płatnej pracy, nawet pomimo posiadania wyższego wykształcenia. Prędzej na określone stanowisko zostanie przyjęta osoba nie umiejąca czytać i pisać, jeśli tylko ma poparcie ważnego członka plemienia. Jak powiedział - zwykły szeregowy żołnierz, ponieważ zaliczał się do aparatu władzy miał więcej praw i możliwości niż on. Dlatego przyznał, że jedyną szansę na poprawę swojego losu widzi w emigracji i osiedleniu się na stałe w jednym z krajów zachodnich.

Dzięki niemu dowiedzieliśmy się także nieco więcej o stosunkach społecznych w Jemenie. Ludność gór jest dużo bardziej tradycyjna niż ludność Tihamy. Szczególnie widoczne jest to w położeniu kobiet, które na nizinach mają znacznie więcej swobody. Opowiadał o swoim środowisku (pochodził z gór), gdzie kobieta jest wydawana za mąż wyłącznie przez własną rodzinę i gdzie w razie prób protestu grozi jej nawet śmierć. Inaczej jest w Tihamie - tam może ona odrzucić kandydata i bez jej zgody małżeństwo nie dochodzi do skutku. I jeszcze rzecz, której sami byliśmy świadkami - kobiety w Tihamie dość często, ale przede wszystkim w wioskach, nie zasłaniają twarzy i noszą kolorowe ubrania. Odmiennie wygląda to w górach.

Rozmowa z tym wykształconym człowiekiem pozwoliła nam poznać dokładniej strukturę społeczeństwa jemeńskiego, a przede wszystkim jej wady, o których niewielu Jemeńczyków jest skłonnych rozmawiać. Nasz rozmówca był pod tym względem bardzo krytyczny i otwarty wobec nas, co w dużym stopniu poszerzyło naszą wiedzę o Jemenie.



Strona główna | Sana | O stronie i autorach | Wieści z Jemenu | Tihama | Sokotra | Wadi Hadramawt